ZŁOTE JĘZYKI OGNIA

  • Na moment płomienie przygasły, a po chwili złote języki strzeliły w górę, oświetlając chybotliwym światłem warze siedzących. — Jerry, zabierz się wreszcie do pieczenia! — naglił najmłodszego z tego grona, najwyżej dwudziestoletniego chłopca. To mój syn! wyjaśnił Kosowi.  A to wypróbowany towarzysz naszych wędrówek, Johann Gunter.Cieszę się, że was poznałem — powiedział Kos. — Przyje- miej i bezpieczniej razem spędzić noc. O świcie odpłynę.Co tak wam śpieszno? — zakpił Johann. — Nie zapoluje­cie nawet z nami na jelenia? Niedźwiedzi też tutaj nie brak na pobliskich rozlewiskach są bobrowe żeremia. Mówicie, że polujecie na skórki, a gdzież one? Wasza łódź pusta — zauważył podejrzliwie Jerry. Ano właśnie — poparł go Tomasz. Kos patrzył na potężny udziec skwierczący nad ogniem. Za­nach pieczeni drażnił nozdrza, wzmagając głód.

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!