Kategoria: Tecumseh

WIGWAMY BIAŁYCH

Kalumet wrócił do czerwonoskorega Wtedy do ogniska zbliżył się Johann Gunter. Usiadł a strzelby położył na kolanach. Wyciągnął w milczeniu rękę po a z Indianinem. Wysoki Orzeł powstał i wzniósł rękę ponad głowę. Z godnością podszedł do obozowiska i zajął miejsce obok Orła.To moj brat, Ostry Krzemień — wyjaśnił Wysoki Orzeł. Dym świętej fajki Manitou złączył nas pokojem i przy- jaźnią. Jestesmy braćmi. Ostry Krzemień ma obie strzelby, swo­ją i moją mówił spokojnie Indianin. — Gdyby w puszczy Orzeł muszkiet od przybyłego i położył tuż obok siebie. Biali bracia polują na łowieckich terenach Szawanezow. Nie brak tutaj zwierzyny. Ale nad Wabash coraz więcej zwierząt ginie od kul białych. W dole rzeki zaczynają wyrastać wigwamy białych twarzy. 

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

PUSTA CHATA

  • Do czego zmierzasz? — przerwał mu niecierpliwie Gunter Biały człowiek nie uznaje granic i mówi, że wszystko żyją w niedostatku. Manitou białych jest wielki i potężny Wojownicy Szawanezow chcą żyć w zgodzie z białymi braćmi. Przedwczoraj Wysoki Orzeł i Ostry Krzemień wrócili do swego wigwamu nad Eel River, skąd przed kilkunastoma dniami wy­ruszyli na łowy. Ich chata była pusta! Gdy wojownicy Szawane skorek. Szukamy teraz sprawców kradzieży. Czy biali bracia ich nie Snają? — Pytanie Orła zabrzmiało jak oskarżenie Ryszard Kos dostrzegł niepokój w oczach starego Connela Twarz Guntera wyrażała wściekłość, zaś młody Jerry znów po- łożył rękę na rękojeści noża. Powiedział zieje nie zostawili śladów. Mogli to byc-Wyandoci albo inni wasi czerwoni pobratymcy szorstko rzucił Johann,odezwał się po raz pierwszy Ostry Krzemień. — czerwonoskórzy wojownicy nie kradną. 

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

PEŁNA NAPIĘCIA CISZA

Wokół chaty były ślady Otartych butów trzech bladych twarzy.Na moment zaległa pełna napięcia cisza. Indianie uważnie obsrwowali białych.Chyba nas nie podejrzewacie? — odezwał się stary Tomaszę na spokój. — Tamtych było trzech, jak sami stwierdza a nas jest czterech. Nie byliśmy nad Eel River, lecz łodzią Spłynęliśmy tutaj z fortu Quiatenon. Biały brat kłamie! — zawołał Wysoki Orzeł. — Na brzegu  leży canoe, którym przypłynął jeden człowiek. Mówią tym ślady pozostawione na brzegu.  Milcz, łotrze! — wykrzyknął Gunter. — Nas posądzasz o złodziejstwo?! To obraza! Oczy Indianina wbiły się w twarz Guntera. Powiedział spo­kojnie, ważąc słowa:Wysoki Orzeł ma tylko jeden język i jedną twarz. Nie jest więc łotrem. Siady złodziei przyprowadziły mnie i Ostrego Krzemienia tutaj.

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

NASZE SKÓRKI

Tam leżą nasze skórki! Policzcie je. Jest ich cztery razy po dziesięć.Jerry wyciągnął zza\pasa nóż, Gunter wstał, podnosząc gotową do strzału strzelbę.Nikt skórek liczyć nie będzie! — syknął przez zęby Johann. — Wynoście się z obozu! Szybko! Iridianie siedzieli nieporuszeni. Ich czarne źrenice śledziły najmniejsze ruchy traperów. Biali bracia mogą nie liczyć skórek — odezwał się Ostry Krzemień. — Mogą je zatrzymać dla siebie. Niech biały brat opuści strzelbę, walka jest niepotrzebna.Zmiękli! Zaczynają mówić do rzeczy — zawołał Jerry. Johann Gunter opuścił broń i kucnął naprzeciw Indian. Strzel­by jednak nie odłożył, lecz skierował jej lufę w stronę czerwonoskórych.

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

PADŁ STRZAŁ

Traperzy wstali. Kos przezornie stanął koło Guntera. Lufa strzel­by Johanna ciągle skierowana była w szczupłą postać oddalają­cego się Wysokiego Orła. Rąbek słońca wyglądał już spoza wierzchołków drzew. Rzeka, łagodna przystań i zielona łąka leżąca pomiędzy brzegiem a puszczą tonęły w świetle poranka. Indianie dochodzili do bujnych kęp paproci, gdy Gunter staran­nie wymierzył i pociągnął za spust. Kos podbił dłonią lufę strzelby. Padł strzał. Wysoki Orzeł zatoczył się gwałtownie. Chwycił za ramię Ostrego Krzemienia, aby nie upaść. Kos odskoczył błyskawicznie kilka, kroków od Guntera i pod­nosząc sztucer w stronę traperów krzyktfął: Nie ruszajcie się, bo strzelam! Rzućcie broń!

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!