Kategoria: Tecumseh

BIALI CZY INDIANIE?

Szybkimi krokami nadbiegała noc. Kos uważnie wypatrywał dogodnego  miejsca na nocne obozowisko, ale obydwa brzegi były wyso- I kie, a puszcza podchodziła nad sam skraj rzeki. Konary potęznych dębów, klonów, kasztanów i hikor  tworzyły splątany dach zieleni. Nagle puszcza jakby cofnęła się od rzeki, odsłaniając wolną przestrzeń. Kos dojrzał krzątające się na brzegu trzy ludz­kie sylwetki. Biali czy Indianie? Nie zastanawiał się nad tym, kogo spotka. Nie miał powodu obawiać się ani jednych, ani drugich. Dalej pośpiesznie wiosłował. Nim skręcił canoe ku przy­stani, na brzegu zapłonęło ognisko, W blaskach płomieni zobaczył brodate twarze białych. Pewnie i oni spostrzegli łódź, bo ze strzelbami w ręku stali, uważnie patrząc w stronę płynącego. 

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

ZŁOTE JĘZYKI OGNIA

  • Na moment płomienie przygasły, a po chwili złote języki strzeliły w górę, oświetlając chybotliwym światłem warze siedzących. — Jerry, zabierz się wreszcie do pieczenia! — naglił najmłodszego z tego grona, najwyżej dwudziestoletniego chłopca. To mój syn! wyjaśnił Kosowi.  A to wypróbowany towarzysz naszych wędrówek, Johann Gunter.Cieszę się, że was poznałem — powiedział Kos. — Przyje- miej i bezpieczniej razem spędzić noc. O świcie odpłynę.Co tak wam śpieszno? — zakpił Johann. — Nie zapoluje­cie nawet z nami na jelenia? Niedźwiedzi też tutaj nie brak na pobliskich rozlewiskach są bobrowe żeremia. Mówicie, że polujecie na skórki, a gdzież one? Wasza łódź pusta — zauważył podejrzliwie Jerry. Ano właśnie — poparł go Tomasz. Kos patrzył na potężny udziec skwierczący nad ogniem. Za­nach pieczeni drażnił nozdrza, wzmagając głód.

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

PILNA SPRAWA W MIAMI

  • Mam pilną sprawę w forcie Miami, dlatego muszę śpieszyć. Skórki zaś wymieniłem na kule i proch w forcie Quiateon.My także zajrzymy do Quiatenon, ale później. Mamy czas. Kos usiadł skrzyżowawszy nogi, przeciągnął się. Sztucer położył na kolanach. Uśmiechnął się szeroko do ponurego Gunera.Kiedy będę wracaj z Miami, znów zawitam do fortu Quiatelon. Może się spotkamy. Wtedy chętnie wyruszę z wami. Znam loskonałe łowiska, lepsze niż nad Wabash.Gdzież one?W Kraju Zielonej Trzciny. Pełno tam grizzli. Wystarczy tylko trafić na legowiska, a w ciągu paru godzin piożna ubić kilkanaście. Zwłaszcza muskwa sam niemal idzie od kule. Ech, co to za raj dla traperów!— Gdzież ten raj.leży?

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

CZUWANIE NAD BEZPIECZEŃSTWEM

Kos zaś pod kępą dorodnych paproci przygotował sobie miejsce do spo­czynku. Z ręką na sztucerze usnął spokojnym snem nawykłego do niebezpieczeństwa człowieka. Było już dawno po północy. Niebo zaczynało szarzeć, a gwiazdy traciły swoją intensywność. Nad bezpieczeństwem czuwał teraz Johann Gunter. Aby nie usnąć, przechodził się wokół obozu. Zbli­żył się właśnie do gęstego łanu paproci, za którymi stały olbrzy­mie pnie prawiecznych drzew. Przez chwilę nasłuchiwał głosów puszczy, po czym ruszył dalej. I wtedy właśnie wśród paproci zauważył przywartego do ziemi człowieka. Krzyknął donośnie i runął na ukrywającego się. Kos, usłyszawszy wołanie, zerwał się jak sprężyna i jednym skokiem znalazł się obok Guntera.’ Stary traper i jego syn zjawili się tuż za nim. 

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!

BLADA TWARZ

  • Wysoki Orzeł siedzi w blasku płomieni, a tamta blada twarz, ze strzelbą gotową do strzału, kryje się w cieniu nocy. Czyż można białym ufać? — Czerwonoskóry wskazał Guntera.Wojownik Szawanezów nie musi się niepokoić rzekł Kos. — Nasz towarzysz wróci do ogniska, gdy będziemy mieli pewność, że Wysoki Orzeł przybył tutaj w pokojowych zamia­rach. Indianin skinął głową i wyjął fajkę. Ze skórzanego worka wy­dobył tytoń i począł nabijać nim pięknie rzeźbiony cybuch. Niech święty dym kalumetu rozwieje niepewność białych braci — powiedział. — Wojownik Szawanezów podąża ścieżką pokoju, nie szuka wojny. Zapalona fajka przeszła kolejno w ręce Kosa, Tomasza i Jerryego. Każdy z nich wciągnął haust dymu i wydmuchał go w cztery strony świata, w ziemię i w niebo.

Witaj na moim serwisie! Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących edukacji i wiedzy. Wpisy które tutaj zamieszczam dotyczą wiedzy z rożnych dziedzin życia. Mam nadzieję, że forma bloga Ci się spodoba. Zapraszam do czytania!